grubyzwierz

   STRONA GŁÓWNA

   TEAM ZACHÓD

   ZŁÓW I WYPUŚĆ

   RELACJE Z WYPRAW

  RYBY DRAPIEŻNE

  KARPIOWANIE

  POD LODEM

   FILMY

   GALERIA

   ŁOWISKA

   GRY

   KUCHNIA

 

Wyprawy wędkarskie

 NOWOŚCI NA STRONIE...

 

 

 

Rok 2016

Z początkiem lutego jak co roku zawitaliśmy do Poznania na targi wędkarskie RYBOMANIA. Równolegle odbywały się targi myśliwskie oraz motorowodne. Nas najbardziej interesowały oczywiście nowinki wędkarskie. Zapraszam do obejrzenia fotorelacji.

 

Rok 2015

Nadszedł czas na podsumowanie jesiennych łowów naszego teamu. Niski stan Odry, ciągłe mocne wiatry wiejące z różnych kierunków nie zachęcały do ruszenia się z domu. Jednak coś tam zawsze udało się wydłubać... Zapraszam do przejrzenia realcji.

 

Rok 2015 powoli się kończy, czas więc podsumować okres wiosenny i letni. Animal rozwiązał worek amurowy łowiąc kilka kapitalnych ryb, Banio w Norwegii łowił dorsze, czarniaki, tęczaki i różne kolorowe rybki. Czarnyy poza amurami złowił kilka fajnych karpi. Dżepetto całkowicie oddał się metodzie muchowej, łowiąc pstrągi, klenie i wielkie jazie. Ziomek jak co roku łowił piękne sumy. Mi udało się złowić sporego sandacza. Co tu więcej pisać - zapraszam do obejrzenia fotorelacji z naszych łowów.

Z początkiem kwietnia ponownie zawitaliśmy nad morskie brzegi Danii. Wszystko mieliśmy poukładane w głowach: taktykę, przynęty, miejsca na poranki, popołudnia i wieczory. Jednak jak miało się szybko okazać, nasze plany miały zostać totalnie zmienione. Nie przewidzieliśmy, że ostatnie zdanie i tak będzie należało do Matki Natury.

Jesienne łowy zakończone. Nadszedł czas podsumowań. Jak co roku zapraszamy do przejrzenia naszej fotorelacji znad rzek i jezior.

Zapraszamy do przejrzenia kilku fotek z naszych łowów w okresie wiosenno-letnim. Czas ten minął nam na łowach różnych ryb, zarówno drapieżnych, jak i tych spokojnego żeru. Były bolenie, klenie, jazie, pstrągi, szczupaki, sandacze, karpie, amury, leszcze, liny, sumy, okonie. Trafiła się też tołpyga podczepiona podczas trollingu. Jednym słowem łowimy prawie wszystko, zresztą.. zobaczcie sami.

Wyprawy na belony stały się już stałym elementem naszego Teamowego kalendarza wędkarskiego. W połowie maja wybraliśmy się w dobrze znane nam miejsce by po raz kolejny zmierzyć się z morskimi bocianami. W piątkowy poranek szybko spakowaliśmy się do mojego Golfika. Banio + Jogas, Ziomek i ja. Ostatnie bagaże dopychaliśmy nogami, ale w końcu udało się. Wyruszyliśmy w kierunku morza, jadąc już bez korków nowo otwartym odcinkiem S3.

Pierwszego stycznia udało mi się wyskoczyć na kilka rzutów nad górski potok. Od rana w innej części rzeki łowili Banio i Dżepetto. Dżepetto już rano pochwalił się fotką pięknego trzydziestaka. Wieczorem udało nam się spotkać i po zrobieniu pamiątkowej fotki poszliśmy łowić. Brań jednak nie było. W późniejszych dniach całą ekipą kilkukrotnie odwiedzaliśmy różne pstrągowe rzeki. Brały jednak tylko ledwo wymiarowe ryby nie przekraczające 31 cm...

Pierwszego stycznia udało mi się wyskoczyć na kilka rzutów nad górski potok. Od rana w innej części rzeki łowili Banio i Dżepetto. Dżepetto już rano pochwalił się fotką pięknego trzydziestaka. Wieczorem udało nam się spotkać i po zrobieniu pamiątkowej fotki poszliśmy łowić. Brań jednak nie było. W późniejszych dniach całą ekipą kilkukrotnie odwiedzaliśmy różne pstrągowe rzeki. Brały jednak tylko ledwo wymiarowe ryby nie przekraczające 31 cm...

Początek stycznia 2014. Bierzemy urlop i jedziemy na trocie. Przed nami intensywne dwa dni łowienia. Jedziemy w składzie The_Animal, Banio, Ziomeki ja. To nasza kolejna wyprawa na trotki, kto wie, może tym razem coś złowimy. Dzień wita nas pięknym wschodem słońca. Mijają minuty, godzina, dwie.. nic się jednak nie dzieje. W brzuchu burczy, wieje zimny wiatr...

2013

Kolejna jesień za nami. Była ona wyjątkowo ciepła, co umożliwiało łowy wręcz do sylwestrowej nocy. Ze zdjęć robionych podczas wypraw wybraliśmy te najlepsze by choć w części oddać to, co działo się w ostatnich czterech miesiącach 2013 roku.

Rozwalony w fotelu, wpatrzony w tlące się, hipnotyczne pachnące ognisko. Otulony odgłosami nocy siedzę i czekam. W oddali na wodzie kwilą kaczki, które zawsze mają coś do powiedzenia, choć najczęściej się z nas śmieją - ha ha ha, z tyłu gdzieś na drzewie odezwał się puchacz. Noc już trwała jakiś czas jednak woleliśmy siedzieć zakopani w fotelach w piwkiem w ręku i chłonąć. Cisza...

Kiedy kończy się już rok. A dokładniej na przełomie października i listopada. Kiedy wydaje się, że już nic fajnego wędkarsko się nie zdarzy. Wtedy organizujemy, załatwiamy i dogadujemy - spotkanie w Łagowie. Spotyka się grupa osób związanych nazwą Team Zachód - wymyśloną na portalu Pogawędki Wędkarskie - skupioną na stronie Grubyzwierz.pl. I w tym roku. Kiedy liście drzew zaczęły przybierać bajkowe barwy, zaczęliśmy przygotowania do wyjazdu do Łagowa...

Wiosna 2013 stała pod znakiem wielkiej wody. Rzeki pstrągowe stały się niegościnne, jednak Animal, Banio, Dżepetto i Ziomek wyciągali raz po raz wymiarowe ryby. Maj - kolejna wyżówka na Odrze. Rozlane starorzecza nie wróżyły dobrych wyników. Mimo niesprzyjających warunków Animal z Ziomkiem złowili po kilka szczupaków.

Wszystko zaczęło się pod koniec 2012 roku, podczas spotkania wigilijnego Team Zachód. Podjęliśmy wówczas decyzję o kwietniowym wyjeździe do Danii. Miejscówkę wyszukał Animal. Malownicze krajobrazy od razu przypadły nam do gustu. Pozostało tylko znaleźć domek, zamówić prom i uzupełnić braki w sprzęcie. Tygodnie mijały szybko, nadszedł dzień wyjazdu. Nasz Team ponownie zebrał się, by zmierzyć się z Królową Bałtyku - morską trocią. Wyruszyliśmy w składzie: Banio, Krzysiek, The_Animal, Ziomek i Grubyzwierz.

Początek stycznia 2013. Bierzemy urlop i jedziemy na trocie. Przed nami intensywne dwa dni łowienia. Jedziemy w składzie The_Animal, Banio i ja. To nasza kolejna wyprawa na trotki, kto wie, może tym razem coś złowimy. Jesteśmy mądrzejsi o wiedzę z poprzednich wyjazdów, w pudełkach mamy odpowiednie przynęty. Pełni zapału stajemy nad brzegiem rzeki. Może tym razem się uda... ?

W tym roku postanowiliśmy się wybrać do Poznania na międzynarodowe targi wędkarstwa pod roboczą nazwą "Rybomania". Hala o powierzchni 6000m kw. oraz 70 wystawców sprawiło, że było na czym zawiesić oko. Stoiska przygotowane były bardzo profesjonalnie a znane osoby w środowisku karpiowym np. Przemysław Mroczek czy Jan Zawada i goście zza granicy między innymi Organizator World Carp Classic - Ross Honey, Karel Nikl czy James Armstrong - tester i członek Teamu Korda sprawiły, że impreza była bardzo ciekawa.

Kolejna wędkarska jesień za nami. Łowiliśmy karpie, szczupaki, sandacze. Spotkaliśmy się na rodzinnym zlocie w Łagowie. Czas minął miło, lecz niestety szybko. Zapraszam na relację.

Po powrocie znad Bałtyku wybraliśmy się na pstrągi. Późna wiosna i początek lata to jeden z najlepszych okresów by zapolować na kropki. Ryby są już wtedy dość dobrze odkarmione, co przekłada się na ich siłę podczas holów. Okres dobrego żerowania utrzymywał się właściwie przez większość sezonu letniego. Jedynym utrudnieniem były miliony komarów, które niejednokrotnie zniechęciły nas do wyjazdu nad wodę.

Majowe szczupaki i bolenie nie chciały za bardzo współpracować, zaczęliśmy więc zastanawiać się nad alternatywnym łowieniem. Tak się złożyło, że nadarzyła się okazja jechać nad morze. Spakowaliśmy więc kilka gratów w samochód i wyruszyliśmy. Nasz skład: The_Animal z żoną Anką, Krzysiek i ja.

Tegoroczna majówka rozpoczęła się podobnie jak przed rokiem w ostatni dzień kwietnia. Tym razem spotkałem się z The_animalem. Tego dnia odwiedził nas ponadto Dżepetto z córką. Wspólnie usiedliśmy przy ognisku by piec kiełbaski.

Podczas jednej z kleniowych zasiadek zacząłem z Animalem i Ziomkiem wspominać wyprawę na Bornholm, na bałtyckie trocie. Bez wątpienia każdy z nas zostawił nad brzegiem Bałtyku cząstkę swojej wędkarskiej duszy. Obudziła się ona w nas kusząc i namawiając do kolejnej wyprawy. Postanowiliśmy nieco zagłębić się w temat wyprawy, jednak chyba do końca nie wierząc że uda nam się gdziekolwiek pojechać...

Wiosenne słońce na tyle ogrzało odrzańskie nurty, że Przemo i jego mama zdecydowali się nęcić klenie i jazie. Po kilku dniach nęcenia grochem nadszedł czas łowów. Z The_Animalem kilkukrotnie odwiedziliśmy zanęcaną miejscówkę. Klenie jak zwykle dały nam szkołę - zacinaliśmy jedno na kilka brań. Mimo tego każdy z nas zaliczył klenia i jazia. Rybki były całkiem przyzwoite.

Z końcem roku 2011 tradycyjnie spotkaliśmy się na wędkarskiej wigilii. Przy suto zastawionym stole wspominaliśmy miniony rok. Kiedy napełniliśmy brzuchy odwiedził nas Św. Mikołaj rozdając hojnie prezenty.

Relacja z wyprawy "Trocie z Iny", opis połowu okonia 50 cm, itd., itd...

 

Lato minęło bardzo szybko. Praktycznie był to dla mnie martwy sezon, poza oczywiście kilowymi okoniami, które wyjątkowo żerowały. Największy ze złowionych garbusów miał równo 50,5 cm. Próbowałem też łowić karpie, ale na moich zestawach meldowały się tylko leszcze. Poza łowieniem w jeziorach kilka razy byłem nad Odrą i jej starorzeczach. Kiedy ja wracałem z ryb, Ziomka mama dopiero wyruszała na prawdziwe łowy, dzięki takiej taktyce złowiła m.in. pięknego sandacza.

Listopadowe, coraz to krótsze i chłodniejsze dni wyganiają znad wody znaczną część wędkarzy. W weekendy nad wodą nie ma już tłumów, a w środku tygodnia brzegi Odry święcą pustkami. Ciemno robi się praktycznie zaraz po wyjściu z pracy, stąd też wielu z nas odkłada w tym czasie wędki w kąt lub planuje weekendowe wyjazdy. O ile nie przepadam za nocnym spinningiem, o tyle chętnie sięgam po gruntówkę uzbrojoną w filety. Listopad jest bowiem miesiącem, w którym bardzo łatwo złowić marmurkowego drapieżnika, który przez znaczną część roku jest nieuchwytny. Mam tu na myśli miętusa.

 

Po raz drugi ekipa CARPHOLIC wystartowała w zawodach wędkarskich organizowanych przez DVD Karp i NG. Tradycyjnie udział w zawodach wzięli: Beata, Czarnyy i The_Animal. Ja dojechałem do nich na dwa dni. Naprawdę nie sądziłem, że te zawody będą taką wspaniałą imprezą integracyjną. Duże brawa zwłaszcza dla DJ-a Prezesa za oprawę dźwiękowo-komentarzową :) Przy jego opowiastkach płynących z głośników radiowych uśmialiśmy się za wszystkie czasy.

Tegoroczny maj był dość kiepski, jeśli chodzi o drapieżniki z mojego ulubionego jeziora. Kilka wypraw skończyło się złowieniem jednego czy dwóch szczupaków i kilku okoni. Jak na potencjał tego zbiornika było to dość kiepsko. Złą passe na naszym Eldorado przełamał w końcu mój tata, kiedy to na początku czerwca złowił szczupaka 95 cm. Kilka dni później zaczął łowić przyzwoite okonie, również te powyżej 40 cm. Decyzja była prosta: czerwcowy weekend spędzam łowiąc okonie.

 

Szanowne Panie Wędkarki i Szanowni Panowie Wędkarze, zamknijcie na chwilę oczy i wyobraźcie sobie relację z wyjazdu wędkarskiego napisaną przez osobę trzecią, prawie zupełnie nie związaną z wędkarstwem. Przez osobę, która z rybami ma tyle wspólnego co sprzedawca w markecie wykładający pangę do lodówki. Wyobraźcie sobie.

A zresztą, co będziecie sobie wyobrażać. Zamiast tego poczytajcie i pooglądajcie - ta historia WYDARZYŁA SIĘ NAPRAWDĘ

 

Tradycyjnie 1 maja rozpoczęliśmy sezon na szczupaki i bolenie. Nad wodą byliśmy już dzień wcześniej, by skoro świt stanąć oko w oko z odrzańskimi szczupakami. Każdy z nas zastanawiał się ile szczupaków wytrwało do pierwszego dnia sezonu, gdyż już od marca mieliśmy informacje o regularnie wyławianych zębatych drapieżnikach. I przez kłusowników i przez pseudo wędkarzy z wędkami szczupakowymi, którzy jak twierdzili łowili okonie... Ile jeszcze wody upłynie korytem Odry, by było u nas "normalnie"... ?

 

Kiedy po raz pierwszy obejrzałem filmy "Wędkarstwo moje hobby: Operacja Sam Sum" oraz "Wędkarstwo moje hobby: Wyprawa na sumy" zapragnąłem pojechać nad Ebro i na własne oczy zobaczyć tą przepiękną rzekę i stanąć oko w oko z wąsatymi potworami. Marzenia te zacząłem realizować w kwietniu 2011 roku, kilka dni po moich 30-tych urodzinach. Wraz z Karolem, z którym byłem już w Szwecji, a także z kilkoma wędkarzami z całej Polski wyruszyliśmy na wędkarską eskapadę. Od Raju dzieliło nas tylko ok. 2300 km...
 

Grudniowe mrozy na tyle schłodziły jeziora, że te odgrodziły się od świata pokrywą lodową. Śnieżny kożuch pokrywający tafle był o tyle łaskawy, że nie zahamował procesu przyrastania warstwy ludu na grubości. Kiedy poruszanie sie po lodzie było już w pełni bezpieczne stwierdziliśmy, że czas wyruszyć na łowy.
 

Nadeszła jesień, a wraz z nią, nowe nadzieję na udane łowy. Woda w Odrze w końcu opadła do poziomu umożliwiającego spinningowanie. Wraz z pierwszymi wyprawami zaczęliśmy się przekonywać, że wraz z wielką wodą przypłynęły w nasze rejony niezliczone ilości szczupaków. Niejedna wyprawa kończyła się kilkunastoma udanymi holami i jeszcze większą ilością straconych ryb. Odra zafundowała nam prawdziwe eldorado.

 

Przeglądając wędkarskie media trafić można na wiele ogłoszeń kuszących wędkarzy do odbycia wyprawy do krajów Skandynawii w celu zapolowania na metrowe szczupaki. Od dawna marzyłem o takiej wyprawie, lecz jakoś brakowało mi zdecydowania. W końcu skusił mnie proponowany przez jednego z przewodników wędkarskich wyjazd nad jezioro Ellenösjön w Szwecji.
 

 

 

 

 

Menu prawe

 


7,78 kg

 

 

POLECAMY

http://www.nastolatekzwedka.hpu.pl

pajacyk_139x68.gif

 

 

stat4u

 

 

Top 100 o Wedkarstwie

 

Wedkarstwo

 

Najlepsze o wędkarstwie

grubyzwierz

Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2006-2011 GrubyZwierz.com Projekt i wykonanie: GrubyZwierz

E-mail: waldek@grubyzwierz.com

Odsony: 847 Unikalne:286 Dzisiaj: 44 Online: 1Top: 26-08-2016 (83)