grubyzwierz

   STRONA GŁÓWNA

   TEAM ZACHÓD

   ZŁÓW I WYPUŚĆ

   RELACJE Z WYPRAW

  RYBY DRAPIEŻNE

  KARPIOWANIE

  POD LODEM

   FILMY

   GALERIA

   ŁOWISKA

   GRY

   KUCHNIA

 

Esox Hunter

STRONA GŁÓWNA => RELACJE Z WYPRAW

czytano

2702

razy

13.07.2007

Odra  - okolice Krosna Odrzańskiego

          Piątek - koniec pracy. Wędki i sprzęt już dawno spakowany i przygotowany. Jadę z Przemkiem polować na sumy. To nasze drugie podejście...

Nad wodą jesteśmy dość szybko. Przygotowujemy obóz, szykujemy sprzęt. Zajmujemy sąsiednie główki. Nad wodą jest dość tłoczno... Po kilkudziesięciu minutach przyjeżdża ekipa, która wyjęła tydzień wcześniej suma. Ciekawe ile szczęścia będą mieli tym razem...

Wieczór jest ciepły, wiatru praktycznie nie ma. Ostro tną komary i końskie muchy. Jednak komu to przeszkadza... W oczekiwaniu na branie suma smażę kiełbasę i popijam ją browarkiem. U Przema na główce też widzę ognisko. Pierwsze branie mam około 22:00. Dzwoneczek zaczął drgać a szczytówka kilka razy się przygięła. Myślałemm że to węgorz jednak na brzeg trafia maleńki sumik. Po chwili z tego samego dołka wyjmuję kolejnego małego sumika. Kurdę, szkoda że nie mają wymiaru...

Około 23:00 mam kolejne branie. Tym razem bardziej gwałtowne. Wędką o mało nie wyskakuje z podpórek. Z kołatającym sercem i nogami miękkimi jak z waty zacinam... COŚ jest po drugiej stronie. Okazało się, że sum znowu nie był duży. Nie miał nawet wymiaru. No cóż, przynajmniej są jakieś brania...

Do godziny 24:15 łowię jeszcze dwa malutkie sumiki, po czym kładę się spać. Około 3:30 pobódka! Kurcze, na dworze jest już prawie że jasno. Woda wrze od spławów ryb. Chcę od razu zarzucać gruntówki, jednak kilka ataków dużego drapieżnika, koło zwalonego do wody drzewa, przekonuje mnie do uzbrojenia spinningu. Jednak zanim docieram do miejsca ataków, ryby już tam nie ma. Wycofując się obławiam prawie że pionowwą kamienną ścianę. Tuż pod nogami mam branie szczupaka, oceniam go na 40-kilka cm. Nie zacinam go, dlatego ryba po ataku zaraz wypluwa przynętę. W drodze na szczyt główki mam jeszcze jedno skubnięcie, ale nie wiem czy był to okoń czy mały szczupak.

Taktyka na sobotni poranek jest następująca: jedna sumowa gruntówka i jeden kleniowy pickerek. Na sumówkę mam co chwila skubnięcia drobnicy, tak samo dzieje się z pickerem. Na niego zacinam klenia ponad 30 cm. Postanawiam jeść śniadanie. W czasie gdy napycham się obrzydliwą kiełbasą (JUŻ NIGDY NIE KUPIĘ TANIEJ KIAŁBASY W MARKECIE !!!) mam branie na pickera. Wędkę o mało nie wciąga do wody. Wiem, że po drugiej stronie jest cos grubszego. Po 5-7 minutach walki wyciągam ładnego klenia. To mój życiowy rekord! Ryba ma dokładnie 48 cm.

 Koło południa zwijam sprzęt i idę na główkę Przema obejrzeć jego ryby. Oprócz trzech szczupaków złowił jeszcze kilka kleni (jeden całkiem spory) oraz dużego krąpia. W piątkowy wieczór miał jeszcze jednego sandacza koło wymiaru oraz małego suma. Dwa inne mu zwiały. Całkiem nieźle!

Wprawdzie nie udało nam się złowić miarowego suma, jednak każdy z nas złowił dużo innych ryb. Może następnym razem uda nam się przechytrzyć KRÓLA.... to się okaże już za trzy dni...

 

 

STRONA GŁÓWNA => RELACJE Z WYPRAW

 

 

 

Menu prawe

 


 

 

POLECAMY

pajacyk_139x68.gif

 

 

stat4u

 

 

Top 100 o Wedkarstwie

 

Wedkarstwo

 

 

 

grubyzwierz

Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2006-2011 GrubyZwierz.com Projekt i wykonanie: GrubyZwierz

E-mail: waldek@grubyzwierz.com

Odsony: 636 Unikalne:98 Dzisiaj: 9 Online: 1Top: 18-10-2018 (89)