grubyzwierz

   STRONA GŁÓWNA

   TEAM ZACHÓD

   ZŁÓW I WYPUŚĆ

   RELACJE Z WYPRAW

  RYBY DRAPIEŻNE

  KARPIOWANIE

  POD LODEM

   FILMY

   GALERIA

   ŁOWISKA

   GRY

   KUCHNIA

 

Metrowe szczupaki

STRONA GŁÓWNA => RELACJE Z WYPRAW

czytano

2661

razy

13-14.09.2008

Jezioro Marzeń - Pszczew

          Weekend postanowiłem spędzić u rodzinki w Pszczewie. Dodatkową atrakcją miało być łowienie ryb w Warcie przy okazji organizowania przez Koło PZW Pszczew zawodów wędkarskich. Zawodników nie było wielu, jednak każdy z nich miał wieeeelką wolę zwyciestwa. Jak się później okazało lepszym rozwiązaniem było zbieranie czubajek kań w nadwarciańskich trawach niż szukanie ryb... Troszkę z ojcem nie trafiliśmy w miejscówki. Ciekawe miejsca znaleźliśy po dwóch godzinach łowienia. W jednej z ciekawszych miejscówek najpierw szczupak walnął ojcu w przynętę, następnie mi. Szkoda że się nie zaciął... W tym samym miejsu na szczupakowym woblerkiem zainteresował się wymiarowy boleń. Jednak zawiast walnąć w przynętę, tylko ją "pocałował" wytrącając woblera z pracy. Stałem akurat na dość wysokiej skarpie i całą akcję wyraźnie widziałem. Po tych trzech braniach do końca zawodów nic się u nas nie działo. W drodze do punktu wagowego zacząłem zbierać czubajki, ojciec poszedł dalej łowić. Okazało się, że złowiono tylko dwie ryby - szczupaka 56,5 cm i okonia 18cm. Lipa, że szkoda słów.... Rzeka piękna, ale bezrybna.

Zwycięzca II tury zawodów

Aby podbudować swoje wędkarskie EGO postanowiłem wieczorem wybrać się na moje ulubione jezioro na spinning. Pływając wzdłuż pasa trzcin rzucałem przynęty w klasyczne miejscówki. Jednak nie złowiłem nawet niewymiarowego szczupaka. Postanowiłem odwiedzić jedną z miejscówek, która kiedyś obdarowała mnie dwoma sporymi szczupakami. W jednym z kolejnych rzutów nastąpiło lekkie przytrzymanie, następnie szarpnięcie. Szybka reakcja i kij wygięty. Mocne szarpnięcia dały mi do zrozumienia że mam do czynienia z większym szczupakiem. Zgrzyt hamulca potwierdził moje przypuszczenia. Ryba ostro przymurowała do dna. Powoli zacząłem ją pompować. Po kilku krótszych odjazdach udało mi się podciągnąć ją pod powierzchnię wody. Gdy GO zobaczyłem, zmiękły mi nogi. Stał spokojnie, patrzył się na mnie jakby chcąc zapytać: "jesteś gotów....?". "Bzzzzzzzzyyyyt" - kolejny odjazd wyrwał mnie ze stanu zawieszenia. Rozpoczęła się prawdziwa walka. Szczupak nie dawał się podciągnąć do łódki. Gdy tylko starałem się go pompować szarpał się jak wściekły byk zraniony ostrzami sztyletów torreadora. W tym momencie uświadomiłem sobie, że nie mam podbieraka. Musiałem więc rybę wyjąć rękoma. Przykucnąłem przy burcie łodzi i delikatnie lecz stanowczo dokręciłem hamulec. Ryba miała wyraźnie mniej sił, dzięki czemu udało mi się podciągnąć ją do łodzi... I co teraz ??!! Wyciągnąłem dłoń aby złapać szczupaka. Ten jak opażony ruszył do ucieczki. No dobra - mruknąłem pod nosem, koniec zabawy! Postanowiłem złapać go dwoma rękoma. Przyciągnąłem go raz jeszcze do burty łodki, odrzuciłem na bok wędkę i szybkim ruchem podebrałem szczupaka. W łodzi walki ciąg dalszy. Ryba wściekle się wiła szukając drogi ucieczki. Po chwili się uspokoiła. Szybka fotka. Uśmiechnięta twarz dobrze oddaje radość jaką wówczas czułem.

Podczas robienia kolejnej fotki zauważyłem krew na spodniach. Ranny byłem i ja i ryba. Szczupak rozcharatał mi kciuka, nadgarstek i okolice łokcia oraz ugryzł w kilka palców.. Sam niestety też był poważnie zraniony. Podczas walki kotwica uszkodziła mu dwa łuki skrzelowe... Co zrobić? Wypuścić? Przeżyje z takimi ranami czy nie...? Podpłynąłem z rybą do brzegu. Trzymałem ją kilka minut sprawdzajac co z jej kondycją. Niestety ryba słabła z każdą chwilą. Zdecydowałem się jej ulżyć... Szkoda tak pieknego zwierza, ale czasem tak bywa.

Popłynąłem do kładki na której ojciec łowił płotki. Dałem mu aparat aby wykonał kilka zdjęć. Podczas pstrykania kolejnej fotki zauważyliśmy falę jakby od płynącej łodzi podwodnej. Pojawił się ON. Król SUM. Nie był wielki, pewnie coś ponad 20kg. Ciekawe czy dorośnie do wymiarów suma, który kilka lat temu sprawił, że przez jakiś czas bałem się pływać w jeziorku... :)

W niedzielny poranek postanowiłem wyruszyć łowić płotki. Złowiłem ich może z 15 po czym stwierdziłem że natury nie oszukam - musiałem zacząć spinningować. Złożyłem odległościówkę i popłynąlem w jedno z moich ulubionych miejsc. Po kilkunastu rzutach przytrzymanie, szarpnięcie... Zacinam - siedzi! Ryba odjeżdża na hamulcu. Podciągnięcie ku powierzchni zaowocowało widowiskową świecą. Po dwóch, trzech odjazdach ryba wylądowała w podbieraku. Jakoś nie miała ochoty walczyć. Szybko wsadziłem ją do siatki i zważyłem. Odliczając wagę siatki, waga ryby wyszła w granicach 4,5 kg. Przy brzegu po zacumowaniu łodzi ojciec po którego w miedzyczasie zadzwoniłem, strzelił mi kilka fotek z rybą, po czym szczupak w dobrej kondycji wrócił do wody. Odpływający, blisko metrowy szczupak to naprawdę piękny widok. Poczułem się naprawdę dobrze...

 

Zwierzu

       

 

 

STRONA GŁÓWNA => RELACJE Z WYPRAW

 

 

 

Menu prawe

 


 

 

POLECAMY

pajacyk_139x68.gif

 

 

stat4u

 

 

Top 100 o Wedkarstwie

 

Wedkarstwo

 

 

 

grubyzwierz

Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2006-2011 GrubyZwierz.com Projekt i wykonanie: GrubyZwierz

E-mail: waldek@grubyzwierz.com

Odsony: 2777 Unikalne:213 Dzisiaj: 23 Online: 3Top: 14-12-2018 (66)