grubyzwierz

   STRONA GŁÓWNA

   TEAM ZACHÓD

   ZŁÓW I WYPUŚĆ

   RELACJE Z WYPRAW

  RYBY DRAPIEŻNE

  KARPIOWANIE

  POD LODEM

   FILMY

   GALERIA

   ŁOWISKA

   GRY

   KUCHNIA

 

Esox Hunter

STRONA GŁÓWNA => RELACJE Z WYPRAW

czytano

2506

razy

 02.04.2006

Odra - Pomorsko i Krępa

            Pierwszy kwietniowy weekend był wyjątkowo ciepły, dlatego postanowiłem zrobić sobie z Olą wypad nad Odrę do Cigacic, na pierwszego w sezonie grilla i pierwsze rzeczne połowy :)  Przy wyjeździe z Zielonej Góry natknęliśmy się na wieeelki korek. Zielonogórzanie ogarnięci wiosenną manią robienia zakupów zmierzali na giełdę w Chynowie. Jakoś nie uśmiechało nam się stanie w tym korku więc postanowiliśmy pojechać do Pomorska, gdzie przeprawę przez rzekę umożliwiał prom. Po dotarciu nad Odrę ukazał nam się niezły widok.. Rzeka wyszła z koryta i sięgała po same wały przeciwpowodziowe.

 

            O pikniku nawet nie było co marzyć, postanowiliśmy więc poszukać nowego miejsca nad wodą. Spojrzeliśmy na mapę i cofnęliśmy się do miejscowości Wysokie. Tam wjechaliśmy na polną drogę i skierowaliśmy się w kierunku Zawady, żeby odbić później do Cigacic. Po drodze natknęliśmy się na miłego rowerzyste, który opowiedział nam ciekawą historię o lasach, przez które się przedzieraliśmy. Zasugerował on również, żeby zamiast do Cigacic, pojechać nad Odrę niedaleko Krępy. Tak też zrobiliśmy i po jakimś czasie faktycznie dotarliśmy nad Odrę :) Wjazd na parking PZW był niemożliwy, z racji tego, że systematycznie droga dojazdowa była zalewana przez występującą z koryta rzeki wodę.  Znalazłem jednak fragment suchego lądu, po którym udało nam się dotrzeć nad samą rzekę. Ktoś tu przed nami urządził sobie biwak, gdyż blisko rzeki tliło sie jeszcze ognisko. Szybko nadziałem kiełbasę i boczek na kija i zacząłem smażyć te wspaniałe mięsne wyroby...

            Po napchaniu brzucha postanowiłem wykonać ten "pierwszy rzut sezonu" który moja Olunia utrwaliła na zdjęciu.

            Brania oczywiście nie było, po kilku rzutach zwinąłem sprzęt gdyż płynące z nurtem krzaki, liście i inne farfocle skutecznie uniemożliwiały łowienie.

            Po ok. 3 godzinach postanowiliśmy wracać do Zielonej Góry. Po zwinięciu sprzetu zaczęliśmy przedzierać się przez krzaki. Trochę się zdziwiłem, a Ola wkurzyła, jak zobaczyliśmy, że wylewająca się z rzeki woda odcięła nas od suchego lądu :D Nie było wyjścia - dałem Oli moje wodery a sam na boso szedłem przez wylewiskupo, po kolana w wodzie, ze sprzętem na plecach, uważając na gałęzie, kolczaste krzewy, śmieci i pływające zajęcze kupki :) Ludzie siedzący na wale przeciwpowodziowym mieli ze mnie niezły ubaw :P

            Kiedy już postawiłem stopy na suchym lądzie spakowaliśmy sprzęt i pojechaliśmy do domu, planując kolejna wyprawę...

 

STRONA GŁÓWNA => RELACJE Z WYPRAW

 

 

Menu prawe

 


 

 

POLECAMY

pajacyk_139x68.gif

 

 

stat4u

 

 

Top 100 o Wedkarstwie

 

Wedkarstwo

 

 

 

grubyzwierz

Wszelkie prawa zastrzeżone. © 2006-2011 GrubyZwierz.com Projekt i wykonanie: GrubyZwierz

E-mail: waldek@grubyzwierz.com

Odsony: 2815 Unikalne:215 Dzisiaj: 25 Online: 2Top: 14-12-2018 (66)